Wróciliśmy do wioski pod wieczór. Gaara-sensei poszedł zdać raport z misji, a ja skierowałam się w stronę domu.
Weszłam do mieszkania, ściągnęłam buty i rzuciłam je byle gdzie. Zaczęłam iść w stronę pokoju, byleby dotrzeć do wyra. Po drodze przechodziłam koło kuchni, w której przebywały Riko i Ako z uśmiechem szykując nową truciznę, to znaczy kolacje. Keita siedział przy stole i machał nogami, a gdy tylko spostrzegł moją osobę spełzł z krzesła, wywalając je przy okazji i podbiegł do mnie z próbą wskoczenia mi na barana.
Szczerze przyznam, że marnie mu to wyszło, ponieważ gdy tylko wyskoczył, ja przesunęłam się trochę w prawo dzięki czemu ten z hukiem wpadł w szafę rozpłaszczając się na niej jak omlet. Znowu... czemu musi to robić po moim każdym powrocie do domu ?
- Witaj Matsuri ! - krzyknęła Ako. - Jak było na wycieczce ?
- To była misja ! - odkrzyknęłam zdenerwowana. Kiedy one w końcu przestaną traktować mnie jak dziecko ?
- Tak, tak. I jak było ? - tym razem pytanie zadała Riko. One są trochę stuknięte. Cały czas uzupełniają sobie na wzajem wypowiedzi. A może to dlatego, że są bliźniczkami ?
- Jak widzisz żyje. - westchnęłam. Naprawdę chciałam się już położyć spać. - Poznałam dużo nowych przyjaciół w Liściu i przy okazji nabawiłam się mocnego kaca, który po dwóch dniach drogi jeszcze mi nie przeszedł.
Ciekawe jak zareagują na słowo "kac" ?
- To wspaniale, jesteś głodna ? - zapytała Ako jakby zupełnie mając w czterech literach to co właśnie powiedziałam.
- Nie chcę się otruć. - szepnęłam do siebie, ale głośniej odkrzyknęłam. - Nie jestem głodna, dziękuje ! Idę spać !
Weszłam po schodach na górę i skręciłam w prawo do mojego pokoju. Drzwi za sobą zamknęłam na zasuwkę słysząc biegnącego po schodach ( z pewnością ) do mojego pokoju Keitę.
Ten ponownie rozpłaszczył się tylko, że tym razem na moich drzwiach, z nadzieją, iż wpuszczę go do środka i opowiem jak poszła moja pierwsza misja.
- Idź sobie ! Jestem zmęczona ! - powiedziałam do drzwi mając szczerą nadzieję, że ich lokator pójdzie sobie daleko stąd.
Oczywiście od razu zaczęły się jęki, zawodzenia i prośby, a nawet przekupstwa ciasteczkami. Eh, ten dzieciak nigdy się nie nauczy...
Jak zwykle zignorowałam go i w ciuchach grzmotnęłam się do łóżka. Było około godziny osiemnastej, a ja już spałam jak zabita. Zdążyłam usłyszeć tylko krzyki bliźniaczek, że wychodzą na całą noc gdzieś z Keitą i zostawiają dom pod moją opieką. I dobrze ! Będę mieć przynajmniej spokój...
Sen miałam nadzwyczajny. Moment, raczej nie mogłam nazwać tego snem. Chyba podświadomie wniknęłam do "snu" Gaary-sensei'a.
Znów znalazłam się w tym dziwnym, mokrym i śmierdzącym pomieszczeniu. Przeszłam parę kroków i ponownie znalazłam się przed wielką klatką przed, którą siedział Gaara-sensei.
- Gaara nie wytrzymam zaraz. - żyłka na czole Shukaku zaczęła ostrzegawczo pulsować.
- Czego chcesz ? Zajęty jestem. - odwarknął mu czerwonowłosy.
- Znowu. - Ichibi tylko szepnął. Jego opanowanie zaczęło się po woli ulatniać.
- Co znowu ? - zapytał poddenerwowany Sensei.
- Ta dziewczyna znowu to jest. - tym razem demon zaczął się wydzierać. Normalnie, aż podłoga się zatrzęsła ! Moje uszy...... ! Ciekawe czy leki na uspokojenie działają na demony ?
Gaara-sensei tylko odwrócił się przodem do mnie i westchnął. - Matsuri...
- T-to nie tak ! - próbowałam się jakoś wytłumaczyć. - Położyłam się spać, zasnęłam i znalazłam się tutaj !
- Rozumiem.. - jego twarz znów przybrała maskę spokoju. Pewnie zaczął planować mój nowy trening, bym mogła poskromić moje umiejętności telepatii... czy coś. Jak zwał tak zwał. Aż, zaczęłam się bać ...
- Akurat dobrze się składa. Gaara wynocha. Chce pogadać z dziewczyną sam na sam. - odezwał się Shukaku, a ja przełknęłam gule, która utknęła mi w gardle.
- Odmawiam. - ten powiedział tylko i nadal siedział nie wzruszony.
Ja bym się bała pyskować demonowi... ale każdy może lubić inne rzeczy, prawda ? Są gusta i guściki...
- Won stąd ! - ryknął demon. Z wody, która była w około, pod wpływem jego ryku, zaczęły tworzyć się fale.
- Matsuri, Temari mnie woła, zaczekaj tutaj. - czerwonowłosy tylko powiedział i zniknął.
Hę .... Hę ?! Przełknęłam ślinę i odwróciłam się przodem do demona.
- Tak Shukaku-dono ? - zapytałam w duchu modląc się o wyjście z tej konfrontacji z najmniejszym uszczerbkiem na zdrowiu.
- Masz się tu więcej nie pojawiać. Przez ciebie pieczęć robi się coraz mocniejsza, ponieważ Gaara cały czas czeka, aż się tutaj pojawisz. Jesteś tutaj pierwszym człowiekiem, oprócz niego. Jesteś inna niż wszyscy, zaakceptowałaś go pomimo iż ma w sobie zapieczętowanego demona. Gaara nigdy by nie pomyślał, że ktoś z wyjątkiem niego mógłby się tutaj dostać i ja również tak myślałem. Masz pojęcie, że to jest środek jego duszy ? Jesteś największą kaleką na ziemi, przynajmniej takie jest moje zdanie, próbowałem mu to wmówić, ale on myśli, że jesteś inna niż wszyscy... intrygująca, jakoś tak to chyba ujął, a na dodatek masz tajemnicze zdolności nie wiadomo skąd, dlatego go to tak interesuje. - powiedział.
Zarumieniłam się. Gaara-sensei czeka, aż się pojawię ? Mózg zaczął mi się chyba trochę lasować i zrobiło mi się gorąco. Znajdywałam się właśnie w środku jego duszy... brzmiało to... nieprawdopodobnie i pewnie było to prawdą... eh. Ja największą kaleką ?! No, może to i prawda, ale nie musi mi przecież wypominać tego demon...! Poza tym...nie wiedziałam, że Gaara-sensei tak o mnie myśli... zrobiłam się czerwona jak burak, aż mnie policzki piekły ! Nie miałam już czym oddychać. Było mi za gorąco !
- A-ale...
- Won ! - ryknął, a ja ze strachu obudziłam się spocona we własnym łóżku.
Szybko oddychałam. Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wdech.... wdech. Zaraz się zapowietrzę !
Postanowiłam pójść na dół i się napić.
Ciekawe czy jak demon ryczy to na przykład Gaarze-sensei'owi burczy w brzuchu... ? Hahahaha, to nie możliwe.
Weszłam do kuchni. Spojrzałam na zegarek, a on wskazywał czwartą nad ranem. Na zewnątrz już zaczynało świtać dlatego nie musiałam zapalać lampek. Na stole stały dwie butelki.... sake.
SZLAG BY WAS WSZYSTKICH TRAFIŁ !
Postanowiłam przeszukać szafki. Znalazłam stary makaron, pieprz, serdelki i tonę piasku jadalnego...zero wody. Okej, zrobię wyjątek i napiję się wody z kranu.
Odkręciłam kurek, a tu .... susza...
NIEMOŻLIWE !
Pobiegłam do łazienki i odkręciłam kurek w wannie. Tu tak samo....
A mnie tak bardzo chciało się pić...
Podeszłam do stołu. Piękne dwie butelki chłodnego napoju...
Wszystkie sklepy o tej godzinie były zamknięte, poza tym nie miałam kluczy do domu, więc i tak nie mogłam nigdzie wyjść...
Wzięłam sake do ręki, odkorkowałam je i zaczęłam pić. Wypiłam całą butelkę.
Odsunęłam ją od twarzy i wrzuciłam do kosza na śmieci, który aktualnie znajdował się na całej powierzchni kuchni.... to chyba przez te moje poszukiwania...
Odkorkowałam drugą i zaczęłam pić. Wypiłam połowę i odłożyłam ją z powrotem na stół.
Moje pragnienie zostało zaspokojone, lecz nim spostrzegłam byłam nieźle wstawiona.
Zrobiło mi się gorąco w brzuchu i w krtani. Postanowiłam położyć się dalej spać. Zaczęłam wlec się po schodach. Raz z nich zleciałam turlikając się oraz wybiłam niechcący dziurę pięścią w ścianie i nogą w siódmym stopniu. W KOŃCU DOTARŁAM NA GÓRĘ !
I w tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi....
KURRRR....
Spojrzałam na zegarek, który stał na komodzie. W pół do siódmej...jak ten czas szybko zleciał...Poza tym, kto wstaje o tak bladym świcie ?
Zaczęłam schodzić na dół, oczywiście nie byłabym sobą gdybym w połowie drogi nie potknęłam się o własną stopę i zleciałam na sam dół.
Aua !
Osoba stojąca za drzwiami zaniepokoiła sie słysząc hałasy i zapukała ponownie. LUDZIE CIERPLIWOŚCI !
Podniosłam się po woli otrzepując ciuchy i powiedziałam. - Już, już...
Eh...
Otworzyłam drzwi, a przede mną stał zdziwiony Gaara-sensei, który trzymał rękę w górze, mając zamiar ponownie zapukać...
Nagle przypomniały mi się słowa Shukaku..."on myśli, że jesteś inna niż wszyscy"...
Zrobiłam się czerwona jak pomidor. Zaczęło brakować mi powietrza. Nagle zachwiałam się i oparłam o drzwi. No tak... jestem po prawie dwóch sake...
Gaara z ciekawości przybliżył swoją twarz do mojej, a ja ze zdenerwowania zachłysnęłam się powietrzem i zaczęłam kaszleć.
- Piłaś coś ? - zapytał, z pewnością czując jak śmierdzi mi z ust alkoholem.
- Nie, coś ty, hihi, hoho, hvhv, huhu, hehe, haaa... - zdecydowanie sztuczny śmiech mi nie wychodził. Gaara-sensei podniósł do góry jedną brew, zdziwiony. Nagle wskazałam palcem na niebo za jego plecami i powiedziałam. - O ! Tęcza, jak fajnie !
Ten zamknął tylko oczy ze znużeniem i powiedział. - Matsuri... na pustyni nie ma tęczy.
Stanęłam jak wryta... o ... SZ-SZLAG ...!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz